Od kilku dni walczę z okropnym przesuszem. A było tak pięknie. Jeszcze do niedawna tak sie cieszyłam, że lato w tym roku bardzo łagodnie obchodzi się z moimi włosami. Że końcówki nie są suche, że nie ma siana. A tu prosze. Od paru dni nie mogę sobie z nimi poradzić. Są takie brzydkie. Nie lubie ich takich. Buu :(
A wszystko przez to, że pewnego dnia zachciało mi się utrwalić moje loczki po całonocnym ślimaku (były takie piękne) za pomocą pianki i lakieru. Z doświadczenia wiem, że takie "eksperymenty" nie wychodzą moim kłaczkom na dobre, a mimo to zrobiłam to. Jakby tego było mało następnego dnia byłam na całonocnej imprezie, na której moje włosy latały na wszystkie możliwe strony i zaczepiały o wszystko co się da. Tak, teraz już wiem, że rozpuszczone włosy nie nadają się do dzikich tańców :D
No i tak to wygląda. Nie mogę z nimi dojść do ładu. A dzisiaj jeszcze nie domyłam oleju i wyglądają jeszcze straszniej. Zastanawiam się tylko czy Babydream nie domywa oleju (zmieniłam Facelle na BD, bo sie skończył :( ) czy po prostu za mało szamponu użyłam. W każdym razie nie umiem sobie z tym poradzić (nie chodzi o domycie oleju) i chyba będę musiała się zastanowić nad podcięciem końcówek. Może to coś da.
Macie może jakieś sprawdzone (albo niesprawdzone) sposoby? Będę baaaaaardzo wdzięczna za każdą radę :)