poniedziałek, 8 lipca 2013

Powrót do naturalnego koloru. Moja droga do naturalnych włosów :)

Tak to się zaczęło... 

Dawno, dawno temu, gdy przechodziłam najgłupszy wiek, czyli gimnazjum, zamarzyło mi się być jasną blondynką. Bez wiedzy mamy upolowałam jakiś tani rozjaśniacz i potajemnie nakładałam rozjaśniacz pasmo po paśmie. Najpierw ostrożnie. Nie było nic widać. Chciałam więcej, więc nakładałam kolejne warstwy rozjaśniacza na piękne wtedy, zdrowe i błyszczące kudełki. Spektakularnych efektów rozjaśniania nie było. Do czasu. A dokładniej do czasu pierwszego wyjścia na słońce. Po całym dniu spędzonym na łonie natury wróciłam do domu z bardzo jasnym (oczywiście żółtawym) blondem. Jakież było moje zdziwienie (i złość mamy ;)). To była moja pierwsza fatalna decyzja dotycząca koloryzacji włosów. 
Pojawiły się pierwsze odrosty. Kupiłam ten sam rozjaśniacz i rozjaśniłam ciemne włosy przy skórze. Po jakimś czasie moje słabe z natury włosy zaczęły się dosłownie sypać. Leciały garściami. To mnie skutecznie zniechęciło do dalszego rozjaśniania. Przez jakiś czas chodziłam z okropnym odrostem. Nie mogłam tego znieść, więc zafarbowałam włosy na słoneczny blond. Kolor tak mnie zauroczył, że przez ponad 1,5 roku miałam go na głowie. Ale znów powróciło wypadanie włosów. Było to w maju zeszłego roku. Wtedy zakończyła się moja przygoda z koloryzacją. Jestem z siebie dumna. Już od ponad 14 miesięcy nie miałam farby na włosach :)


Jak się miewają moje włosy teraz?

Nie wiem dokładnie ile centymetrów mają moje włosy, ale sięgają kilka cm. za łopatki. Odrost w kolorze ciemnego blondu ma 15-16cm. Łatwo obliczyć, że w ciągu miesiąca średnio rosły niewiele ponad 1cm. Na moje włosy to i tak świetny wynik ;)
Naturalne włosy są bardzo błyszczące, gładkie, przede wszystkim zdrowe. I są znacznie grubsze niż farbowane! Kiedyś bardzo nie lubiłam swojego naturalnego koloru, a teraz za nim tęsknię. Chciałabym mieć całe włosy w tym kolorze. Doszłam do wniosku, że w ciemnych włosach jest mi lepiej niż w jasnych. Myślę, żeby jakoś ocieplić mój naturalny kolor gdy już wszystkie będą w moim kolorze. 
Farbowane włosy pomimo częstego podcinania końców po całym dniu wiszą smętnie. Często są suche, puszą się, szybko niszczą, trzeba się z nimi obchodzić jak z jajkiem, żeby przypadkiem ich nie uszkodzić. Czekam na ten moment, gdy wreszcie zetnę ostatnie centymetry rozjaśnianych włosów :D


Obcinać czy nie obcinać? Oto jest pytanie ;)

Często spoglądając na te moje smętnie wiszące końce zastanawiam się czy nie obciąć tych farbowańców. Oczywiście nie całych, bo zostałabym z "grzybkiem" na głowie, a tego nie chce, bo zdecydowanie wolę długie włosy. Myślę o ścięciu ok.10 cm. włosów. Ale chyba nie zdecyduję się na tak odważny krok ;) Muszę być wytrwała :)


Jak sobie pomagam.

Żeby różnica między kolorami nie była tak bardzo widoczna stosowałam mgiełke rumiankową, którą aplikowałam na naturalne włosy. W połączeniu ze słońcem (oczywiście w minimalnych ilościach) różnica między ciemnym a jasnym blondem trochę się zatarła. Teraz wygląda to trochę jak ombre. Niektórzy mówią, że wygląda to po prostu jak rozjaśniane słońcem. Próbowałam maski miodowej, która ma działanie rozjaśniające, ale nie wyszło z tego nic dobrego. 
Sprawdza się także związywanie włosów: warkocze, koczki itp. 
Oczywiście ważne jest przyspieszenie wzrostu włosów, wtedy szybciej zapuścimy naturalki i będziemy mogły ściąć farbowane końce. Ja w celu przyspieszenia stosuję Jantar, wodę pokrzywową, a wewnętrznie siemię lniane, skrzypokrzywę, planuję jeszcze CP i na skórę głowy kozieradkę. Ale co z tych planów wyjdzie to zobaczymy ;)



A Wy powracałyście kiedyś do naturalnego koloru? Przechodziłyście to? 
:)


23 komentarze:

  1. życzę wytrwałości :)!
    ja nigdy nie farbowałam moich słowiańskich włosów, choć przyznam, że korci mnie ciemny brąz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. powodzenia :) ja też bym chciała mieć naturalne, ale nie jest mi dobrze w ciemnym blondzie i nie wytrwałabym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ten plus, że mi jest dobrze w naturalnym. Gdyby nie to na pewno nie zdecydowałabym się na powrót do naturalnego koloru ;)

      Usuń
  3. Ja chyba też zacznę wracać do swojego koloru...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wracam od lutego 2012 roku, w sumie nieźle mi idzie i uwielbiam swoje odrosty. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem aktualnie na etapie powrotu - możemy sobie piątki przybić, bo mam taki sam odrost :) Życzę Ci wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zastanawiam się nad powrotem, chociaż z naturalnych mam dopiero... odrosty ;)
    Są one jednak łagodnym przejściem, a ich miękkość mnie zachwyca, więc kto wie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ta ich miękkość i blask, ach ;)

      Usuń
  7. ja po ok.3 letnim, co miesiecznym farbowaniu na ciemne brazy i czernie, chcialam wrocic do mojego naturalnego brazu lub nawet troche jasniejszego, kilkaset zl zostawilam u fryzjerki bo w sumie odwiedzilam ja 3 razy,a zamiast jasnego brazu mialam zlotorudawy;p od tamtej pory probowalam henny i farbowania na braz, ale w koncu zdecydowalam ze dam wlosom spokoj, scinam powoli rozjasniane pasma i ciagle mam wlosy do ramion ( az wczesniej ciagle prawie do tali).. dla mnie cierpliwosc i czeste podcinanie to sposob na powrot do naturalnych:) zycze powodzenia!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, cierpliwość przede wszystkim ;)

      Usuń
  8. Ja właśnie przez to przechodzę. Mam bardzo podobnie, jak Ty. Odrost mniej więcej taki sam i też jaśniejsze końce. Chyba przed wczoraj myślałam o tym, żeby się pozbyć tych końcówek, ale pewnie bym żałowała, bo lepiej się czuję w długich włosach. Też mi wolno rosną i właśnie się zastanawiam, co by najlepiej wpłynęło na szybszy przyrost :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie troche pomagają wcierki, ale szału nie ma ;)

      Usuń
  9. Gimnazjum ogłupia :D też w gimnazjum zrobiłam sobie pasemka , hahah :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie farbowałam nigdy włosów i jakoś mnie do tego na razie nie ciągnie;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze. Ja żałuję swojej decyzji i farbowaniu.

      Usuń
  11. Zgadzam się szczególnie z punktami o grubości. Sama ostatnio z zadumaniem oglądałam wnikliwie na blacie umywalki mój włos - do połowy naturalny i gruby, od połowy mizerny i kanciasty :P

    I bardzo mnie to dziwiło, jak mocno rozjaśnianie ścieńcza włos... szczególnie ten z natury dość cienki.

    Włosy ocieplają płukanki z rumianku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja marzę teraz o trochę jaśniejszym blondzie niż mój naturalny, ale strasznie szkoda mi je teraz rozjaśniać, a zanim naturalne odrosną to jeszcze trochę poczekam...

    OdpowiedzUsuń
  13. że też każda z nas w tym głupim okresie czyli gimnazjum nabroiła z włosami... :D

    OdpowiedzUsuń
  14. ja nie farbuję od 4 miesięcy, jak na razie daje rade z odrostami. Zazdroszcze Ci ,że Twoje mają już 15 cm! Wstaw jakieś zdjęcie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaczynam powrót i ja, mam farbowane na rudo i chyba potrzebuje odmiany.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapraszam na nową stronę poświęconą powrotowi do naturalnego koloru włosów ;) https://www.facebook.com/pages/Jak-wytrwa%C4%87-w-zapuszczaniu-naturalnego-koloru-w%C5%82os%C3%B3w/1656962601213716

    OdpowiedzUsuń