wtorek, 30 kwietnia 2013

Miodowa rozjaśniająca maska do włosów-KOSZMAR!

Jak już wspominałam chciałabym delikatnie rozjaśnić moje blond włosy. Jak wiadomo najlepszymi sprzymierzeńcami w walce o jaśniejsze refleksy są: rumianek, cytryna i miód. 
Przeczytałam na wizażu o maseczce z miodu. Zachęcona pozytywnymi opiniami pobiegłam do kuchni po miód. Zmieszałam ze sobą miód i odżywke/maske w stosunku 1 : 2. Na umyte wcześniej włosy szamponem z SLS nałożyłam maskę, zawinęłam w czepek i ręcznik i zostawiłam na 4 godziny.
I to był zdecydowanie najgorszy dzień moich włosów! NAJGORSZY! Najgorszy ze wszystkich bad bad bad hair day odkąd pamiętam!
Włosy zawinęłam w koczka-ślimaka, bo przecież trzeba jakoś normalnie funkcjonować. Okazało się, że to nie było najlepsze rozwiązanie. Włosy jeszcze bardziej sie poplątały, pogniotły i wszystko co najgorsze.
fuj :/ wygląda jak skudłacony pies (bez obrazy dla skudłaconych psów) albo i gorzej

Następnego dnia nałożyłam na całe włosy olejek łopianowy z olejkiem herbacianym Green Pharmacy na 8 godzin. Olejowałam włosy "na rosołek" :) W międzyczasie dodałam jeszcze warstwe oleju na końce, bo wysoko porowe włosy bardzo szybko chłoną olej. Potem umyłam dwukrotnie szamponem Babydream metodą kubeczkową. Włosy nadal były strasznie poplątane. Stwierdziłam, że na sucho ich nie sam rady rozczesać, a odżywka na takie splatane włosy (w moim przypadku) nic nie daje. Nałożyłam na całe włosy tone odżywki i powoli, delikatnie przeczesywałam palcami dodając więcej odżywki. Na rękach, na wannie, na wszystkim było mnóstwo włosów. Łącznie wypadło ich z 200 albo i więcej. Cała wanna była w kłaczkach, a ja płakałam jak dziecko. Ale udało się opanować busz na głowie. Po spłukaniu zrobiłam jeszcze cynamonową płukanke (o tym w następnym poście).
Myślę, że jest znacznie lepiej ;) 

To tak KU PRZESTRODZE. Dziewczyny z włosami o wysokiej porowatości powinny uważać z miodem. Ja jeszcze wtedy tego nie wiedziałam, ale teraz wiem, że miód nie jest dla mnie. Oczywiście nie jest to reguła, każde włosy reagują inaczej. :)


Mam 2 tygodnie wolnego w szkole. Wreszcie będę mogła porządnie zająć się włosami. 
Ale żadnych już eksperymentów z miodem ;)

piątek, 26 kwietnia 2013

Laminowanie włosów.

Jakiś czas temu laminowałam włosy. Było to moje drugie laminowanie. Efekty może nie są jakieś szalone, ale  żelatyna na moich włosach też nie spowodowała spustoszenia, więc od czasu do czasu będę wykonywać taki zabieg :)

Przygotowanie:
Do małego szklanego naczynia wsypałam łyżkę żelatyny, zalałam gorącą wodą (2 łyżki) i długo mieszałam, aż do rozpuszczania się wszystkich kryształków. Po ostygnięciu dodałam maskę (wybaczcie, nie pamiętam jaką). Ważne, żeby w masce nie było silikonów, dodatkowe proteiny też będą zbędne. Dodałam jeszcze łyżeczkę oliwy z oliwek. Wszystko zmieszałam.

Nakładanie:
Mieszankę nakładałam starannie pasmo po paśmie. Włosy zawinęłam w foliowy czepek i ręcznik. Trzymałam 45 minut. Po tym czasie spłukałam (wszystko ładnie się wypłukało, dlatego właśnie ważne jest, aby kryształki żelatyny dobrze rozpuściły się w wodzie). Następnie umyłam włosy delikatnym szamponem metodą kubeczkową i nałożyłam odżywkę na końce włosów na 10 minut.

Efekt:
Nie podobał mi się ich wygląd. Końcówki były tępe, spuszone i wyglądały źle, co widać na zdjęciu powyżej, ale...
były bardzo mięciutkie, przyjemne w dotyku.

Podsumowanie:
Postaram się jeszcze popracować nad metodą laminowania, metodą prób i błędów może dojdę do mojej idealnej żelatynowej mieszanki. 
Moje włosy po laminowaniu:
-od czubka głowy do mniej więcej 2/3 długości włosy były gładkie
-końce spuszone, tępe, suche
-włosy bardzo mięciutkie
-blasku nie zauważyłam większego niż zwykle
-włosy nabrały objętości
-przez końcówki włosy były ciężkie do okiełznania

Włosy następnego dnia po umyciu delikatnym szamponem i użyciu odżywki, wysuszone naturalnie:
Wyglądają lepiej niż zwykle i lepiej niż świeżo po laminowaniu. O ich miękkości już nie będę się rozwodzić, powiem tylko, że w dotyku były jak jedwab :)

Niedługo mam zamiar powtórzyć laminowanie :)


niedziela, 21 kwietnia 2013

Rozjaśniająca mgiełka do włosów.

Dziś chciałabym się z wami podzielić cudem jaki stworzyłam :)
Chcąc rozjaśnić moje blond włosy zakupiłam rumianek. Po fakcie przypomniałam sobie, że zeszłego lata to właśnie rumiankowe płukanki były powodem plątania się moich włosów. Wpadłam więc na pomysł, żeby inaczej wykorzystać ziółka i zrobić z nich mgiełkę.

Potrzebujemy:
-buleteczka z atomizerem
-1-2 torebki rumianku
-pół łyżeczki miodu
-woda 100ml
-gliceryna

Jak przygotować?
A więc przygotowanie jest banalnie proste. Do szklanki wrzucamy 1-2 torebki rumianku i zalewamy 100ml gorącej wody(nie wrzącej).Zostawiamy na 10 minut po czym wyjmujemy torebki. Przelewamy do buteleczki z atomizerem i dodajemy kilka kropli miodu. Dodajemy 5 kropli gliceryny (ja dodałam, ale nie jest konieczna). GOTOWE :) Należy przechowywać w lodówce maksymalnie tydzień.

Efekt:
Po kilku dniach codziennego używania już widzę lekką różnicę. Wiadomo, że rumianek i miód nie rozjaśnią mi włosów do platyny, ale na włosach widać jaśniejsze refleksy. Bardzo się z tego cieszę :)
Poza rozjaśnieniem zauważyłam też, że moje włosy niesamowicie błyszczą. Ostatnio moje włosy tak błyszczały gdy miałam z 10 lat, a moje kłaczki były nienaruszone żadnymi farbami, prostownicami itp. Coś pięknego. Po spryskaniu trzeba włosy rozczesać, gdy tego nie zrobiłam włosy były leciutko sztywne. Po rozczesaniu są bardzo miękkie. Gdy przeczesuję włosy rękę czuję jakby ich było więcej. Włosy się nie plączą, a wręcz jest je łatwiej rozczesać.

Jak używam:
Gdy spędzam dzień w domu spryskuję włosy 4-5 razy dziennie dla lepszego efektu rozjaśnienia. Nie zauważyłam, żeby włosy były obciążone, nie przetłuszczają się bardziej, a spryskuję także włosy u nasady.
Gdy jest dzień szkolny spryskuję włosy rano, po południu i po myciu włosów na noc.


Myślę, że zamiast rumianku można by dać inne zioła, inna opcja dla blondynek, np. lipa natomiast ciemnowłose mogą użyć szałwie, kore dębu czy liście orzecha włoskiego.
Trzeba jednak liczyć się z tym, że miód rozjaśnia włosy.