środa, 29 maja 2013

Podsumowanie pielęgnacji. Maj.

Niestety już za 2 dni trzeba będzie pożegnać się z moim ulubionym miesiącem w roku. Niestety. Jak szybko to minęło. Przyszedł więc czas na podsumowanie pielęgnacji w maju :)

MYCIE
-Babydream codziennie Na pewno kupię ponownie
-Facelle metodą kubeczkową, użyłam dopiero 3 razy
-BingoSpa bursztyn i brzoskwinia z proteinami do oczyszczania, chociaż oczyszcza średnio, ale muszę go zużyć, pięknie pachnie :) Nie kupię ponownie

ODŻYWIANIE
-balsam aloesowy Mrs.Potters, fajna lekka odżywka na co dzień Na pewno kupię ponownie
-Garnier Ultra Doux awokado i masło karite, użyta 3-4 razy Na pewno kupię ponownie
-maska Stapiz Sleek Line, prezent urodzinowy :D wydaje mi się, że kiedy używałam ją 2 lata temu działała lepiej, ale teraz też bardzo ją lubię Raczej kupię ponownie
-schauma odżywka 7 ziół, właściwie mam mieszane uczucia, niby fajna, ale szału nie ma ;) Nie wiem czy kupię ponownie

KOŃCÓWKI
-podcięłam włosy o ok.4 centymetry
-Marion Natura Silk jedwabna kuracja Raczej kupię ponownie
-serum Green Pharmacy Na pewno kupię ponownie

WCIERKI
-Jantar starałam się codziennie, ale różnie z tym bywało :) Na pewno kupię ponownie

SUPLEMENTY
-siemię lniane sporadycznie
-tabletki Vitalsss
-bratek (na cere)
-pokrzywa

INNE
-odżywka w sprayu Marion do włosów blond i rozjaśnianych Nie kupię ponownie
-płukanka cynamonowa, chyba tylko raz 
-olejowałam 2 lub 3 razy, biednie z tym u mnie, ale moje włosy bardzo wypadają po olejku nawet jeśli nie nałożę na skalp, nie wiem czemu

WŁOSY W MAJU
hah, jestem mistrzem painta :D
wybaczcie mi tą krzywą sklejanke, ale nie mam czasu na takie zabawy ;)

Dla porównania, włosy w kwietniu [klik] jak ktoś jest ciekawy ;)

I na koniec cudowna wiadomość. W aptece w moim mieście kupiłam olejek arganowy 50ml za 24zł :D Kto by pomyślał, że w takiej pipidówie kupię olej arganowy ;)

niedziela, 26 maja 2013

Miesiąc z siemieniem lnianym.

Przez cały kwiecień jadłam siemie lniane. W maju jakoś motywacja mnie opuściła i siemie przygotowałam sobie dosłownie kilka razy, można by na palcach policzyć. Ale to nic, od środy zaczynam ponownie, tym razem trzymiesięczną kuracje! Czemu od środy a nie od dziś? Ponieważ przez kilka pierwszych dni kuracji towarzyszą mi delikatne bóle brzucha (zdarzają się częstsze wizyty w toalecie ;) trzeba się z tym liczyć), a że w środe mam próbną maturę z języka polskiego, nie chcę żeby ból brzucha mi przeszkodził i rozproszył mnie.

Siemię lniane
Jest to produkt zawierający duże ilości wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Jest ono bogate w kwas askorbinowy, enzymy, cynk, żelazo, karoten, witaminy z grupy B, magnez, wapń, siarkę, potas, fosfor, mangan, krzem, miedź, nikiel, molibden, chrom, kobalt, glicerydy kwasów nienasyconych (m.in. linolenowego i linolowego). Zawiera także, w mniejszych ilościach, glicerydy kwasów nasyconych oraz fitosterole i witaminę E. Siemię lniane bogate jest w błonnik.

Siemię lniane ze względu na posiadane włókna kleiste wytwarzające śluz polecane są w chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy.
Siemię bogate jest w tzw. lignany, które mają właściwości antynowotworowe, antywirusowe, antybakteryjne. Siemię lniane jest najbogatszym źródłem lignan.
Ze względu na kwas alfa-linolenowy siemię zwiększa wrażliwość insulinową organizmu, jest pomocne w redukcji tkanki tłuszczowej ze względu na zwiększenie przyswajalności węglowodanów przez organizm.
Kwasy Omega-3 chronią przed chorobami związanymi z układem krążenia, wzmacniają układ immunologiczny, który chroni nasz organizm przed infekcjami bakteryjnymi jak i wirusowymi. Mają też wpływ na gospodarkę lipidową naskórka, wytwarzanie sebum. 

Jak można spożywać siemię lniane?

1. Dodając do kanapek, sałatek czy jogurtów.
2. Dwie łyżki siemienia zalewamy ciepłą (ale nie gorącą) wodą. Odstawiamy na kilka godzin najlepiej do lodówki, jeśli nie mamy możliwości trzymać siemienia w lodówce to postawmy szklanke w jakimś ciemnym miejscu. Można dodać soku np. malinowego i zajadać :) Lub zmiksować z bananem czy jabłkiem.
3. Dwie łyżki siemienia zalewamy 100ml wody. Wstawiamy na ogień, po doprowadzeniu do wrzenia zmniejszamy ogień i gotujemy na wolnym ogniu ok. 5 minut.

Nie kupujmy siemienia w postaci zmielonej. Takie siemię szybko traci swoje właściwości!

Ja najbardziej lubię sposób 2. Po lekcjach zalewam 1-2 łyżki siemienia ciepłą wodą. Wieczorem dodaję soku malinowego i jem. Nie przepadam za tym smakiem, więc jem szybko bez wczuwania się ;)
Czasem dodaję siemię do kanapek. Kromkę chleba razowego smaruję masłem i posypuję ziarenkami siemienia i słonecznikiem. Pycha :) Nie toleruję natomiast 3 sposobu, dla mnie nie do przełknięcia. 
Oczywiście jest jeszcze kilka innych sposobów na spożywanie siemienia, ale ja ich nie stosowałam, dlatego nie  wymieniłam ich.

Jakie efekty uzyskałam?
Ciężko jednoznacznie wskazać co jest zasługą siemienia, bo jednocześnie stosuję inne kuracje.

Paznokcie
Tutaj zauważyłam rewelacyjne efekty. Od dawna borykałam się z problemem łamliwych, słabych paznokci, dlatego zawsze miałam je krótkie. Teraz mogę cieszyć się ładnymi, mocnymi i przede wszystkim długimi pazurkami, a złamań czy rozdwojeń brak ;) To raczej zasługa wyłącznie siemienia, chociaż w połowie kwietnia zaczęłam też stosować tabletki ze skrzypem, ale efekty były już widoczne zanim zaczęłam brać kapsułki.

Skóra
Mam wrażenie, że siemię pozytywnie wpłynęło także na cerę. Ostatnio zauważyłam, że pojawia mi się coraz więcej wyprysków. Myślę, że ma na to wpływ właśnie siemię, a raczej jego brak w mojej diecie. Choć powody tego mogą być inne: zakończenie picia tranu czy wznowienie kuracji pokrzywą (cera się oczyszcza). W każdym razie podczas miesiąca z siemieniem lnianym nie miałam problemów z cerą.

Włosy
Nie mierzę włosów, bo nie umiem :) ale wydaje mi się, że włosy urosły szybciej. Jednocześnie używałam także Jantaru, więc nie wiem czemu przypisać te właściwości i o ile włosy rzeczywiście szybciej urosły. Mam także mnóstwo baby hairs, ale zawsze mam ich pełno, więc tu ciężko jest mi się wypowiedzieć czy siemię wpłynęło na ich pojawienie się czy to zasługa czegoś innego.

Także za kilka dni wznawiam kuracje siemieniem lnianym. Tym razem potrwa ona do końca sierpnia ;)

piątek, 24 maja 2013

Skuteczny sposób na wągry-maseczka z żelatyny.

To będzie szybciutki post, bo zaraz zaczyna się mecz siatkówki. Nie mogę go przegapić! A zaraz potem wracam do nauki, niestety. Dzisiejszy post poświęcony będzie jednemu ze sposobów na zwalczanie wągrów jaki stosuję i po którym widzę rezultaty. Sposób jest bardzo łatwy, bezbolesny i...nie powiem, że przyjemny ze względu na zapach ;) 

Potrzebujemy:
-żelatyne
-gorącą wodę
-małe naczynie i coś do mieszania, np.łyżeczka

Jak przygotować?
Niewielką ilość żelatyny (np. łyżka) zalewamy niewielką ilością gorącej wody. Mieszamy tak długo, aż rozpuszczą się wszystkie drobinki. Nakładamy na oczyszczoną wcześniej buzie tylko na miejsca gdzie występują wągry. Najlepiej nałożyć cienką warstwę, wtedy szybciej zaschnie. Pozostawiamy do czasu aż zrobi się całkowicie twarda skorupka (ja czekam zwykle 30 minut). Potem szybkim ruchem zrywam "maske".

Efekty?
Cudów się nie spodziewajcie, nie pozbędziemy się na raz wszystkich wągrów, ale trochę ich "wychodzi". Ja stosuję raz w tygodniu od 2 miesięcy i wągrów mam znacznie mniej. Maseczka działa tak jak plastry na wągry, ale ja wolę tą metodę. Jest tańsza, z doświadczenia mogę powiedzieć, że nawet skuteczniejsza i na nosie nie pozostaje klej. 
Oczywiście trzeba się nastawić na niezbyt przyjemny zapach maseczki, ale da się wytrzymać ;) Jak już wspomniałam sposób ten jest zupełnie bezbolesny i bardzo łatwy ;) Serdecznie polecam ;)

O innym sposobie na pozbycie się wągrów możecie przeczytać TUTAJ.